Szymon Jakubiszak przyznaje, że jego kariera w siatkówce zawisła na włosku. Wszystko zaczęło się od decyzji jego matki, która omyłkowo zapisała go do gimnazjalnej klasy siatkarskiej. W tym momencie chłopak wcale nie był zdecydowany na siatkówkę, przyciągała go bowiem koszykówka. Gdyby nie ta pomyłka, jego droga sportowa mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.
Przeciwnie do dzisiejszych sukcesów, w początkach swojej przygody z siatkówką Jakubiszak grał na środku. Podczas gry w kadetach zmieniono mu jednak pozycję na przyjęcie, gdzie pozostał przez wiele lat. W tym czasie wielu obserwatorów sportu wątpiło w jego potencjał. Kiedy opowiadał kolegom, że marzy mu się powrót do gry na środku, patrzyli na niego z lekkim politowaniem. Jednak w 2020 roku nadeszła druga szansa. Sześcioletnia zmiana treningowych nawyków pozwoliła mu w nowy sposób podejść do gry i w końcu wrócić na pozycję, którą chciał grać.
Tomasz Tycel, trener, który dał mu drugie sportowe życie, podkreśla, że Jakubiszak "trochę cierpiał" pracując na przyjęciu. Dziś, grając na środku w reprezentacji Polski, może pochwalić się sukcesami, które wydawały się niemożliwe zaledwie kilka lat temu.
Źródła
- Sport.pl · 25/09/2026
